poniedziałek, 28 marca 2016

Snily - Owiani Tajemnicą. (P02) Rozdział 2

Dziękuję jeczacamarta za miłe komentarze! :3 <3 Nadal liczę, że ktoś inny się odezwie z miłym, albo złym słowem. :) Krytykę przyjmuję na spokojnie, a każdy komentarz będzie w jakimś stopniu nagradzany! To nie próba przekupienia! :x 
Nie zanudzam dłużej,
Zapraszam!
***
-Dojeżdżamy! - Poinformowała Severusa Lily stojąc na korytarzu, aby mógł się przebrać - Mogę już wejść? - Zapytała.
-Chwila. - Mruknął i włożył na siebie szatę. Mugolskie ubranie włożył poskładane do jego walizki - Wchodź. - Odparł krótko otwierając drzwi. Lily przeszła koło niego i usiadła na jej zwykłym miejscu. Wygładziła wierzch jej szaty i przez chwilę się zamyśliła. Po chwili jednak obudziła się z tego stanu:
-Jak myślisz, Sev? - Nazywała go tak od czasu, kiedy przez przypadek tak powiedziała i nie zareagował. Ten spojrzał na nią znad książki rzucając jej pytające spojrzenie - Do jakiego domu trafisz? - Zapytała odkładając książkę do jej kufra i głaszcząc czarną sowę z białymi obwódkami wokół oczu. 
-Bo ja wiem?... - Zamyślił się - Chyba do Slytherinu. - Wzruszył ramionami - Na prawdę nie wiem, Lily. - Odezwał się patrząc na nią znad tekstu.
-Ja mam zagwarantowany Slytherin. - Mruknęła - Od dziesięciu pokoleń Malfoyów, nikt nie trafił gdzie indziej. Tylko moja matka była w Ravenclawie... - Otworzyła kolejną książkę - Ale mimo to i tak jest bardziej ślizgońska. - Dodała od niechcenia. 
-Ja nie wiem gdzie była moja matka. - Odparł - Nigdy o tym nie mówiła, ale jakoś specjalnie mi na tym nie zależy, aby to wiedzieć. - Dodał lekko się krzywiąc. Lily uśmiechnęła się do niego i odwróciła wzrok na widok za oknem. Im bliżej byli Hogwartu tym widok był piękniejszy. Wysokie, kolorowe zbocza pełne barwnych kwiatów, srebrzyste tafle jezior i długich jak wstążeczki rzek. Daleko, ledwo widoczne były wysokie góry i już bliżej ciemne doliny pełne niezbadanych miejsc. Nikt nie wiedział gdzie tak na prawdę leży Hogwart, Lily była uparta pod tym względem, ale nie było mowy o tym, aby kiedykolwiek znalazła tę informacje. Severus przyglądał się jej przez chwilę, ale szybko odwrócił wzrok do tekstu, kiedy zobaczył, że również patrzy na niego.
Po jakiejś godzinie znaleźli się na Peronie, gdzie czekał osobnik tak duży, że Lily musiała patrzeć prosto w górę, nie była wysoka, kiedy miała jedenaście lat. Snape był od niej trochę wyższy i musiał tylko popatrzeć przed siebie, ale nadal trochę w górę. Właśnie tego faktu Malfoy nienawidziła w swoim wyglądzie - tego, że była za niska. Wiedziała jednak, że i tak prędzej czy później wyrośnie.
-Pirszoroczni! Do mnie prosz! - Wołał, a kiedy wszyscy do niego przyszli ruszył polną ścieżką wiodącą prosto przed Hogwarckie Jezioro. Zostali podzieleni do łódek, ku szczęściu Lily, gdyż Severus trafił wraz z nią, ale również ku jej zniesmaczeniu - trafili na grupę przygłupów, sądzących, że Gryffindor jest najlepszy. Rozmawiali również żywo o Quidditchu w czasie, gdy dwójka przyjaciół rozmawiała o Eliksirach.
***
Po długim czasie dotarli do tylnego wejścia do Wielkiej Sali. Czekała tam na nich wysoka i srogo wyglądająca profesorka, która miała w sobie duszę towarzystwa - Minerwa McGonnagall. Od razu przeszła do rzeczy:
-Witam was na waszym pierwszym roku w Hogwarcie. - Spojrzała po nich i zatrzymała wzrok na Lily, która po wielu godzinach miała dość towarzystwa pupilków domu Lwa i wyglądała jakby miała zamiar ich wrzucić do wody. O mało by tego nie zrobiła, gdyby nie fakt, że Hagrid zainterweniował, teraz stała naburmuszona zatykając sobie palcami lewe ucho, skąd dobiegały pochwały dla Gryffindoru. - Zaraz odbędzie się Ceremonia Przydziału, gdzie zostaniecie przydzieleni do waszych Domów, w których spędzicie okres nauki w Hogwarcie. - Zatrzymała na chwilę i po chwili dodała: - Daje wam czas na poprawienie wyglądu i gdy wrócę pójdziecie ze mną. - Powiedziała i odeszła.
-Wiesz co, Sev? - Zapytała patrząc na tamtą grupkę - Jak jeszcze ktoś wspomni o Gryffindorze to osobiście powieszę go na szczycie najwyższej wieży, kiedy zwiedzę zamek. - Mruknęła, a Snape parsknięciem zatamował chęć roześmiania się w głos.
-Ja chyba tak samo. - Powiedział rozbawiony. On nie odczuwał aż tak tej chęci, gdyż jego myśli krążyły w bezpiecznej odległości od tamtej grupy - Mimo wszystko i tak jesteś mała. - Dodał widząc jej wzrok. Po chwili rzuciła mu mordercze spojrzenie.
-Ciesz się, że jeszcze nie potrafię żadnych zaklęć, które mogłyby cię zabić. - Mruknęła.
-I bardzo dobrze, że nie znasz. - Potwierdził uśmiechając się szelmowsko na jej spojrzenie - Wraca. - Poinformował i Lily udawała, że nagle zainteresowała się stylem kolumienki obok.
-Chodźmy. - Rzuciła profesor i pierwszoroczni niepewnie ruszyli za nią. Lily rozglądała się po bokach, ale gdy spotkała spojrzenie wyjątkowo markotnego Ślizgona odwróciła wzrok przed siebie. Udała również, że nie słyszy chichotu ze strony Snape'a i zainteresowała się świeczkami wiszącymi w powietrzu. Wreszcie doszli do podwyższenia, gdzie siedziała kadra nauczycielska, która przyglądała się im uważnie, niektórzy rozmawiali, niektórzy wymieniali tylko spojrzenia, a wyjątkowo pulchny mężczyzna o miłej twarzy uśmiechnął się do Lily. Ustawili się w rzędzie i McGonnagall zaczęła wyczytywać nazwiska. Kiedy Lily myślała, że już zacznie zasypiać na stojąco profesor odgoniła te myśli jednym:
-Lily Malfoy! - Wyczytała i spojrzała na nią. Przecisnęła się przez tłum i usiadła na stołku mając obojętną minę. Ledwie Tiara dotknęła jej głowy ta wykrzyczała:
-Slytherin!
Rozległy się oklaski i po drodze uśmiechnęła się do Severusa. Usiadła przy stole Domu Węża i uścisnęła wszystkie ręce wyciągnięte w jej kierunku, nasłuchała się imion i nazwisk, na które grzecznie odpowiadała. Usiadła przyglądając się Snape'owi, który właśnie został wyczytany i usiadł na stołku patrząc na wszystkich obojętnym spojrzeniem. Tiara oceniała jego zdolności i już po chwili krzyknęła:
-Slytherin! - Lily westchnęła z ulgą w myślach ciesząc się, że nie trafił gdzie indziej. Chciała w końcu trzymać się tej znajomości. Severus usiadł obok niej i nawet nie zainteresował się rękami wyciągniętymi w jego kierunku. Bardziej zainteresowały go niechętne spojrzenia ze strony stołu Gryffindoru. Uśmiechnął się do nich wrednie i przeniósł wzrok na swoje dłonie.
-Zgaduję. Pierwszy cel to będzie biblioteka? - Rzucił i odwrócił wzrok na Lily, która była głęboko nad czymś zamyślona i dopiero powtórzenie pytania wyrwało ją z jej świata.
-Co?... Ach, tak... Wybacz. - Zmieszała się - Mam takie momenty, że zapominam o bożym świecie. - Dodała nerwowo przeczesując włosy.
-Nie problem, Lily. - Odparł rozbawiony jej zmieszaniem, a ta rzuciła mu zrezygnowane spojrzenie.
-To później, jak się najem, mogę cię wypatroszyć? - Zapytała i po dwóch pierwszych słowach otworzyła szerzej oczy na widok takiej ilości jedzenia. Jednak szybko zamaskowała to i przywróciła obojętny wyraz twarzy. Ten jednak zauważył to, jednak udał, że nic nie widział i zabrał się za jedzenie. Lily co jakiś czas zamyślała się i patrzyła gdzieś przed siebie. Wreszcie jednak skończyli i zostali odprowadzeni przez Prefekta do Lochów, gdzie znajdował się ich Pokój Wspólny.
-Hasło zmienia się raz na miesiąc. Będę przychodził, kiedy ulegnie ono zmianie. Dzisiaj i przez cały miesiąc hasło brzmi: Krwawy Kolec. - Powiedział do drzwi i te otworzyły się, kiedy weszli do środka przywitał ich wesoło palący się kominek, który był z kamienia. Czarne fotele i eleganckie, długie stoliki nadawały się do przesiadywania tam godzinami, były wygodne i lekko wysłużone. Z góry, podwieszone na łańcuchach, były lampy dające miłą, zieloną poświatę oświetlającą pokój z niskim sklepieniem, jak zauważyła złośliwie Lily. Nad kominkiem wisiał obraz samego Salazara Slytherina, gładzącego się po długiej brodzie i (HAHAH teraz jak chciałam napisać łypiącego to autokorekta dała niećpającego! XD) łypiącego na nich srogim spojrzeniem. Hebanowa podłoga nadawała ciekawego wyglądu pokojowi. Po dwóch stronach były przejścia do dormitoriów chłopców i dziewczyn. Ich pokoje również były w ciemnej tonacji barw i wszystko wyglądało na mroczne. Ciemne kolory tylko pogłębiały ten efekt.

-Jeszcze tylko łańcuchów z więźniami i nietoperzy brakuje. - Mruknęła Lily do Severusa, który roześmiał się krótko.
-Ja idę do siebie i jutro możemy udać się do biblioteki. - Zaproponował, kiedy już ogarnął się na tyle, że mógł zaufać swojemu głosowi. Lily skinęła głową.
-Uważaj na sklepienie. - Dodała wrednie się uśmiechając. Ten rzucił jej tylko spojrzenie i zniknął za drzwiami do dormitorium chłopców. Malfoy również poczuła się senna i weszła do dormitorium dziewczyn. Był to duży pokój również o ciemnych odcieniach. Za wysokimi oknami widoczna była głębia jeziora, co potwierdziło jej przypuszczenie, że znajdują się pod Hogwarckim Jeziorem. Nad nimi wisiały szaro - czarne zasłony dodające elegancji wnętrzu. Kamienna podłoga była zimna, ale pasowała do wnętrza. Ściany miały mnóstwo wyżłobionych wzorów, a pochodnie paliły się nadając ciekawego wyglądu pokojowi. Naprzeciw wejścia stały łoża z kolumienkami i ciemnozielonymi kotarami. Butelkowy odcień pościeli wyglądał bardzo dobrze w kontraście z białymi poduszkami. Wszystko wyglądało cudownie i Lily nie wiedziała gdzie podziać wzrok. Dopiero po chwili ochłonęła i ruszyła do swojego łóżka,. gdzie stał jej kufer ze srebrnymi inicjałami ,,L.M". Obok, na czarnej komodzie stała klatka z Talarkiem - tak nazywał się jej puchacz. Nad klatką wisiało lustro z czarną ramką. Pogłaskała go po piórkach, zmęczona przebrała się w pidżamę i już po chwili znalazła miejsce w objęciach Morfeusza.
***
Severus przez długi czas nie mógł zasnąć - myślami błądził po swoim domu i co robi teraz jego matka. Podświadomie cieszył się, że zawarł już wcześniej znajomość z Lily. Jej towarzystwo było dla niego nowością - rzadko kto interesował się co robi, gdzie jest i jaką ma rodzinę. Był uważany za wyrzutka i to było dla niego takie... Nowe. Przewrócił się na bok i poczuł się senny. Dopiero po kolejnej godzinie rozmyślań udało mu się zasnąć. 

Obudził się według jego zwyczaju o piątej nad ranem. Ubrał się w szkolny mundurek, na którym teraz wyhaftowany, dumnie widniał herb Slytherinu. Srebrny wąż odznaczał się na zielonym tle, co wyglądało bardzo ciekawie. Westchnął na swoje odbicie  w lustrze - nigdy nie podobał mu się widok samego siebie. Zawsze uważał, że nie wygląda oszołamiająco i w ogóle. Nawet gdyby chciał nie mógł tego zmienić. Usiadł na łóżku i pozwolił swoim myślom płynąć.
***
I jak? :) Nie zanudzam tak powolnym rozwijaniem akcji? Mam zamiar opisać całe siedem lat i dużo po tym, ale jak wiadomo - nie będę opisywać wszystkich lekcji z osobna. Opiszę tylko te ciekawsze, gdzie pojawią się moje dialogi. :) Mogę was również zapewnić, że pomysł z inną Lily uznałam za ciekawy. Dlatego nie jest to zwykłe S.S + L.E, uważam, że to jego zauroczenie Lily Evans w ogóle do niego nie pasuje. :/ Potrzebuje on osoby z mocnym charakterem, która mogłaby się z nim kłócić, a nie coś typu ,,O boże, jesteś bogiem i ósmym cudem świata! Kocham cię!!!". Uważam, że Rowling źle zrobiła zakochując Seva w Evans. To jak dla mnie zniszczyło trochę mroczny charakter Severusa. To nie Twilight,  żeby zakochać się od pierwszego wejrzenia... Tak, oglądałam Twilight i teraz tego żałuję. Dodatkowo skrócę go jednym zdaniem, no może dwoma: ..Och! Edward! Kocham się! Chcę mieć z tobą dzieci i żyjmy w zgodzie do czasu aż zamienisz mnie w wampira, gdyż tamci tak chcą!" i Edward: ,,Bella! Jesteś ósmym cudem świata i chcę z tobą spędzić całą wieczność!!!". Brzydzę się czymś takim i nigdy nie lubiłam ochów i achów. :/ A co do imienia sowy - jem Talarki. xD To wszystko tłumaczy. :)

2 komentarze:

  1. HAHAHAHA podsumowanie "Zmierzchu" mnie powaliło, ale coś w tym jest! Rozdział świetny i zgodzę się z Tobą, że ta cała miłość Snape'a do Lily trochę była nie zgrana i ogólnie odczuwam żal, że poświęcenie Snape'a zostało tak umniejszone - zwłaszcza w filmie.
    Czekam na więcej. <3

    PS. W piątek na polsacie o 20.00 polecam obejrzeć.. Edwarda i Belle w akcji XD

    OdpowiedzUsuń
  2. NIEEEEEEEEEEEEEE NIE ZMIERZCH. xD Widziałaś jak to podsumowałam. :D Dziękować. :3

    OdpowiedzUsuń