niedziela, 27 marca 2016

Snily - Owiani Tajemnicą (P01) Rozdział 1

Z dedykacją dla jeczacamarta. : ] Dzięki, że jesteś i czytasz Magię Słów!
I też co do mojego Seva, on tylko na początku będzie taki, jaki jest. Wiem, że nie lubi za dużo rozmawiać i zawsze jest chłodny, ale kto powiedział, że musiał taki być w wieku 10-11 lat? :D

                                                                    * * *
  Severus siedział w swoim pokoju bojąc się wyjść. Na dole rozlegały krzyki matki i krzyki pełne nienawiści ojca. Tyrania rodziciela trwała już od ponad godziny a najwyraźniej nie miał zamiaru przestać. Zabrakło dla niego alkoholu a Eileen próbując rzucić zaklęcie, aby było go więcej została zauważona i Tobias zaczął na nią wrzeszczeć. Próbowała jakoś go uspokoić, ale oberwała krzesłem w głowę i osunęła się na podłogę. Na to wszystko patrzył z niedowierzaniem Snape, który akurat zszedł z góry, ale po chwili widząc morderczą minę ojca przebiegł obok niego w biegu narzucając na siebie płaszcz i zamykając drzwi z trzaskiem. Nie miał zamiaru spędzać z tą bestią więcej czasu. Był dopiero Listopad. Czyli całe trzy miesiące od kiedy otrzymał list. Dyrektor uznał, że skoro urodził się w styczniu to musi poczekać do kolejnego roku. Zaakceptował to z wielką niechęcią i pozostał w domu. Jednak teraz miał już tego wszystkiego serdecznie dość i najchętniej uciekłby stamtąd dawno gdyby nie matka... Dla niej chciał zostać i chociaż pomagać jej swoją obecnością - psychicznie. Wiedział, że jak podejdzie to i on oberwie, a tego wolał unikać od ostatniego razu. Wściekły ojciec wylał na niego okropnie gorący olej i została mu blizna na plecach do końca życia. Wtedy matka rzuciła się mu pomóc za co była nieprzytomna przez dwa dni. Wzdrygnął się na samo wspomnienie. Ruszył dalej przed siebie powolnym krokiem, nie chciał być tam. W Spinner's End. Dawno mówił o tym matce, ale ta uparcie twierdziła, że kocha Tobiasa. Była zbyt dumna, aby przyznać się do błędu. Wiedział to, ale to właśnie było w tym wszystkim najgorsze, rzuciłaby się w ogień za nim i nigdy w życiu nie przyznałaby się do błędu. Wpajała mu od małego, że najgorszym przekleństwem dla człowieka są jego błędy i słabości. Wierzył w to więc nie pokazywał swoich słabości. Przynajmniej starał się, ale to było dla niego bardzo trudne w wielu momentach. Westchnął i ruszył do jego ulubionego parku. Jesienią był to piękny widok, tutaj posiedzieć i popatrzeć na jezioro dla odprężenia. Wiatr zrzucał kolorowe liście i w locie złapał jednego jedną ręką. trzymał go w rękach przez chwilę, ale wypuścił go i pozwolił lecieć. Patrzył jak znika daleko za widnokręgiem. Westchnął i podszedł do ławki, ale przystanął. Na ławce siedziała osoba, której nigdy nie spodziewałby się tutaj zobaczyć.
                                                                    * * *
Lily Malfoy siedziała znudzona w swoim pokoju. O ile można to było ująć za siedzenie w nim, gdyż siedziała daleko za domem na grubej gałęzi ozdobionej jesiennymi liśćmi. Opierała głowę o korę wysokiego drzewa. Minęły trzy miesiące od jej listu i zaczęła się buntować. Nie miała zamiaru słuchać się dłużej rodziców, którzy cały czas mieli do niej żądania typu: .,Wyglądaj ładnie i niczego nie pobrudź!", ,,Nie kłóć się z Lucjuszem!" i żądanie, które przelało czarkę goryczy: ,,A najlepiej udawaj,  że nie istniejesz! Nie wyglądasz nawet jak arystokratka!". Wtedy ignorując protesty rodziców zerwała z siebie suknie i ubrała zwykłą, czarną bluzę z białym puchem i spodnie w tym samym kolorze do kompletu. Zerwała z jej stóp baletki i ubrała białe adidasy z czarnymi wzorami. Następnie rzucając im ironiczny uśmieszek wyszła z domu trzaskając drzwiami i zostawiając ich w osłupieniu daleko za sobą. Obserwowała okolicę i myślała, jak się okazało siedziała na drzewie w parku, choć i to miała w głębokim poważaniu. Kątem oka zaobserwowała tego samego chłopaka, którego zobaczyła na Pokątnej, przyglądał się jej w lekkim zamyśleniu. Zeskoczyła z gałęzi i otrzepała ręce.
-Co tu robisz? - Odezwał się - O ile się nie mylę jesteś arystokratką? - Zapytał.
-Moja rodzina tak, - Prychnęła i zacisnęła pięści - ja nie. - Uniósł brew w niemym pytaniu.
Ta westchnęła i bez słowa podeszła do tafli jeziora chowając ręce w kieszeniach. Zamyśliła się zapominając o obecności chłopaka. Po długim milczeniu, kiedy już myślał, że nie odpowie odezwała się:
-Rodzice uważają, że nie jestem typową arystokratką... Chcą, żebym jak najszybciej dorosła i opuściła ich rodzinę. - Zamknęła oczy odchylając głowę i oplatając rękami podkulone nogi - Przykre, nie? - Zapytała po chwili i westchnęła - Przy okazji, - Otworzyła oczy i odwróciła się do niego - jestem Lily Malfoy, - Skrzywiła się na dźwięk swojego nazwiska - a ty?
Chłopak niepewnie usiadł obok niej i po chwili odpowiedział na pytanie wiszące w powietrzu:
-Severus Snape. - Powiedział spoglądając na nią - Mam w domu podobną sytuację... - Dodał z własnej woli. Tamta widząc jego minę wolała nie pogłębiać tematu.
-A... - Zaczęła i zawahała się - ... Czy ci też zdarzają się różne dziwne rzeczy? Mam na myśli... Jakby... Magiczne? - Dodała widząc jego wzrok.
-Tak. - Odpowiedział lakonicznie zamyślając się - Dzięki temu mogę wyrwać się z domu.
-Witaj w klubie. - Parsknęła - Również traktuję to jako szansę urwania się z domu. - Mruknęła pod nosem od razu się nachmurzając.
-A kiedy masz urodziny? - Zapytał po chwili zdziwiony własnym gadulstwem - Ja urodziłem się 9 stycznia 1960 i przez to przełożyli mi rok i muszę czekać. - Spojrzał na nią, a ta uśmiechnęła się.
-Ja jestem z lutego, dokładniej 9 lutego 1960. Również przesunęli mi rok. - Zerknęła w jego stronę - To do zobaczenia w Hogwart Express. Ja już muszę iść, - Mina jej zrzedła - super było, ale rodzice mnie zatłuką. - Uśmiechnęła się ironicznie.
-To samo do mnie, ale to raczej ojciec. Matka będzie zadowolona, że w ogóle żyję. - Mruknął.
-Rozumiem ciebie doskonale, - Westchnęła prostując się - ale już muszę iść. Spotkamy się jeszcze? Chętnie bym pożyczyła ci kilka książek... Mam tego za dużo. - Na wspomnienie o książkach oczy Severusa rozbłysły.
-Z wielką chęcią, - Wstał - ale najpierw muszę zmierzyć się z przeznaczeniem w postaci mojego ojca. - Prychnął i skrzywił się.
-Mugol? - Zapytała tamta odgadując jego myśli, ten tylko skinął - Nie za dużo wiem o świecie mugoli. Musiałbyś mnie wprowadzić, Severusie. - Po raz pierwszy zwróciła się do niego po imieniu. Tamten skinął głową.
-Jak chcesz, ale nie widzę w tym nic interesującego. - Powiedział - Do zobaczenia. - Zamyślił się - Może w piątek o szesnastej, albo nawet później? - Zaproponował.
-Z wielką chęcią i do zobaczenia. - Uśmiechnęła się i pomachała mu na pożegnanie. Czyli jednak jest ktoś normalny w tej okolicy. Westchnęła i ruszyła zmierzyć się z rozwścieczonymi rodzicami.
***
Odprowadzał ją wzrokiem, póki nie zniknęła za skrętem w uliczkę. Westchnął i sam ruszył w swoim kierunku. Czyli ma już jakąś znajomość do Hogwartu. Podrapał się po głowie zamykając oczy. Trzeba będzie się tego trzymać. Nim się obejrzał zaczęło się ściemniać i wraz ze zmrokiem wszedł do swojego domu w Spinner's End. 
-Wróciłem. - Powiedział raczej do siebie, niż do rodziców. Ściągnął kurtkę i wyjrzał ostrożnie zza ściany. Jak zwykle ojciec siedział z butelką alkoholu w fotelu i bełkotał coś pod nosem. Jego matka wycofała się do kuchni i uleczała swoje rany po codziennej tyranii ojca. Severus również tam poszedł.
-Mamo. - Powiedział, a tamta westchnęła nadal kontynuując uleczanie ręki - Dlaczego nadal chcesz z nim żyć? - Popatrzyła na niego z widocznym szokiem na twarzy, jednak szybko zamaskowała to i odpowiedziała:
-Bo go kocham, synku. - Odparła.
-Tego potwora? - Zapytał, a ta westchnęła i usiadła przy kulawym stole.
-Tak, tego potwora, który ma przebłyski swojej własnej świadomości. - Powiedziała smutno.
-Dlaczego nie przyznasz się do błędu? - Zapytał po dłuższej chwili milczenia, matka spojrzała na niego z bezradnością widoczną w oczach - Nie chcę patrzeć jak się nad tobą znęca. - Skrzywił się. 
-Wiem, synku, ale nic na to nie poradzę. - Westchnęła.
-... - Westchnął ciężko i poszedł na górę rozmyślając o spotkaniu z tą całą Lily Malfoy. 
-Nie była taka zła, jak na arystokratę... - Pomyślał, ale szybko odgonił te myśli. Rzucił się na skrzypiące łóżko i wziął zapomnianą książkę od eliksirów do ręki. Cieszył go fakt, że niedługo znów spotka się z tą dziewczyną. Miał tylko nadzieję, że matka będzie bezpieczna.
***
Nastał piątkowy ranek i Lily obudziła się w dobrym nastroju. Zakładając maskę obojętności zeszła na dół na śniadanie, nadal ignorując rozkazy matki, aby przychodzić w sukniach. Ta rzuciła jej spojrzenie godne bazyliszka i zerknęła na swój talerz powracając do jedzenia. Lily zjadła pierwsza i poczekała na resztę, zaraz potem wyszła bez słowa pożegnania. Nie miała zamiaru znów dawać sobą pomiatać Lucjuszowi. Nasłuchała się tego już dosyć przez cały tydzień. 

Nim się obejrzała nastała godzina szesnasta i szła z torbami pełnymi książek i kocem do parku, gdzie miała spotkać się z Severusem. Cieszyła się z tego powodu. Wtedy miała chwilę dla siebie. Zdawało jej się, ale młody Snape też czerpał z tych spotkań radość i cenny czas, który spędzali na czytaniu w ciszy, albo rozmowach o niczym. Za dwa tygodnie mieli spotkać się na Ceremonii Przydziału w Hogwarcie. Liczyła na to, że będą w tym samym domu, chciała trzymać się tej przyjaźni. Nie wiedzieć czemu polubiła go i nie chciała zrywać kontaktu. 
-A żeby to nawet był ten przeklęty Gryffindor byleby być z nim w kontakcie - Pomyślała podchodząc do Snape'a.
-Cześć. - Odparła jak zawsze otrzymując kiwnięcie głową. Po chwili zabrali się za rozkładanie koca i wyjmowanie książek. Tak minęły im wakacje we wspólnym towarzystwie.
***
Początek roku szkolnego przyszedł dość szybko. Jego matka odprowadzała go na peron żegnając się z nim. Po krótkim pożegnaniu poszedł do wagonu szukając jakiegoś przedziału. Otworzył drzwi i napotkał wzrok Lily Malfoy. W duchu westchnął z ulgą.
-Cześć, mogę się dosiąść? - Zapytał.
-Jasne, siadaj. - Powiedziała uśmiechając się. 
Zajął miejsce naprzeciw niej i podczas jazdy pociągiem wiele razy prowadzili rozmowy, albo po prostu zagłębiali się w lekturę książek. Severus patrzył za okno podziwiając widoki, które pociąg mijał po drodze. Wszystko zapowiadało się wspaniale. 
***
I jak? :) Mam nadzieję, że się podoba! Liczę na komentarze, gdyż te anonimowe są cały czas włączone. Jeżeli ktoś nie ma odwagi napisać, może zrobić to na mój e-mail. :) Również się ucieszę.


2 komentarze:

  1. Ale się czuję wyróżniona! Rozdział super, nie mogę się doczekać co się będzie działo w Hogwarcie z dwójką takich uczniów :D Pewnie nie będzie nudno!
    Pisz dalej i powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! :3 Oczywiście, że nudno nie będzie! :D To mogę zagwarantować! Dziękować za życzenia. :3 Tobie również życzę powodzenia w pisaniu! :D

      Usuń